niedziela, 8 stycznia 2012

Śmieszne powiedzonka

Ninka, jako że mówi już coraz więcej, coraz częściej wprawia nas w osłupienie lub też totalny chichot :D

Ponad miesiąc temu wieszaliśmy w domu obrazy (obja) i Ninka oczywiście bardzo była zaciekawiona całą akcją i zadawała mnóstwo pytań. Ale co najważniejsze, obrazy podziałały nadspodziewanie stymulująco na naszą Ninusię: na samotny obraz przy kominku opowiada nam przy jedzeniu: "jeden obja", po czym powodując ogólny szczękopad mówi wskazując na trzy paryskie wiszące jeden nad drugim: "tsi obja, jeden, dwa, tsi!" Biorąc pod uwagę, że jej "liczenie" do tej pory wyglądało tak: "tsi, tsi, tsi, tsi", to jest megapostęp!

Ostatnio już ją przyłapałam jak policzyła do sześciu! I po angielsku liczy: "łan", "tu", "ti", jak jej podsunąć "four" to mówi "faaaaj!" :) W ogóle na angielskim bardzo dużo powtarza, a mi się wydaje że angielskie słowa są w ogóle łatwiejsze dla dzieci: car vs. samochód, sheep vs. owca, cow vs. krowa, bus vs. autobus etc...

Zresztą literki też ją bardzo interesują, znała już w zasadzie wszystkie, mając dwa lata. Rozpoznaje je i nazywa, przy czym odróżnia "małe" i "duje"
A jakiś czas temu babcia przyniosła jej rogalika i bułę i schowała do szafki. W pewnym momencie Ninka prosi: "daj u!" O co cho? Potem: "daj o!" Nakłoniona do zaprowadzenia i pokazania o co jej chodzi, pokazała szafkę i okazało się że rogal to "U", a bułka to "O" - takie mam mądre dziecko, jeszcze nie gada, a już czyta! :D

A z zabawek królują puzzle. Jak ostatnio powiedziałam Nince, że mam dla niej prezent i że to są puzzle, to usłyszałam zdumiona: "siuja, puzie!!!" (przy czym siuja to nie że mama szuja, tylko to hurra miało być ;)).

I bardzo porządna jest. Mówi nam że "domu buti nie", "a-a-a (łóżko) buti nie", że to "fu" jak znajdzie jakiś paproch i leci z nim do śmietnika. Ostatnio kiedy wychodziliśmy od rodziców ubierałam ją gadając i już zadowolona mówię: "idziemy" po założeniu jej czapki, po czym Ninka ze zdziwieniem mówi: "buti!" a ja patrzę, że zdjęłam jej kapcie, a butów to już nie założyłam... I słyszymy: "Niania bosio nie, Niania buti!"

Parę dni temu za to tłumaczyłam jej dlaczego nie mogę jej dać soku do łóżka, tylko wodę, bo ząbki i dentysta i teraz codziennie wieczorem jest opowieść że "a-a-a sotu nie, Niania dotoj, Niania boję, Niania łeee"

W ogóle jest gawędziara i dowcipaska. Lubi nas nabierać, np. pokazuje coś i mówi "cici" ("kot" też umie, ale uparta jest...) a ja pytam machinalnie: kot? A Ninka: "cici nieeee, cio ty?", bo to oczywiście jest inne zwierzątko :)

A ostatnio idzie z babcią na spacer (a na spacerze to już ma gadane x1000) i mówi: "Niania łana". Babcia: "Co? Ninka jest ładna?", na co Nina: "Babusia łana teś!"

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz