Doszło to do mnie kiedy dziś rano w wannie cieszyłam się że przyjdzie moja mama do Ninki, a ja będę mogła pojechać do Tesco, wow!!! :)
I właśnie to (poza milionem innych rzeczy) jest piękne w macierzyństwie: że człowiek uczy się cieszyć z drobnych rzeczy, bo po pierwsze takie są maluszki, że potrzeba naprawdę niewiele by je uszczęśliwić, a po drugie człowiek zawalony obowiązkami cieszy się z wyjścia do kina z mężem co najmniej tak, jakby to były wakacje na Cyprze ;)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz