środa, 16 listopada 2011

Fajne “powiedzonka”

Ostatnio przyszli do nas znajomi i szliśmy razem na spacer, akurat wszyscy zakładali szaliki. Ninka, jak zwykle, wyliczała kto ma, zaczynając od siebie, następnie pokazując ciocię i wujka (wujek próbuje wymawiać, ale różnie jej to idzie, ciocia jest zdecydowanie prostsze) i mówi tak: „Niania ma, ciocia ma, cioć ma”… A my wszyscy pękliśmy ze śmiechu :)
Ostatnio nie ma kompletnie fazy na kapcie. Nie chce zakładać i ucieka. Wtedy moja mama, która akurat się nią opiekowała, tłumaczy jej, że jest niegrzeczna i jak nie założy kapciuszków, to nie będzie się z nią bawić i odeszła w drugi kąt salonu. Ninka usiadła, zapatrzyła się w okno, zmarszczyła w specyficzny sposób oznaczający „przetwarzanie” i mówi z melancholią w głosie: „Niania fu be!”
Kościół to jest generalnie „bam bam”, bo dzwony biją. Ale jakiś czas temu, kiedy wręczała mi po kolei różne cyfry ze swoich piankowych puzzli, nazwała czwórkę „bam bam”… Dopiero po chwili do mnie dotarło, że 4 ma krzyżyk, a krzyż jest w kościele, więc „bam bam”! Nie miałam pojęcia, że dziecko tak zauważa symbole religijne, ale teraz wiem, że za każdym razem jak będziemy przechodzić koło cmentarza, to też usłyszę „bam bam” :)
Interesujący był też jej komentarz na spacerze z babcią, kiedy mijały samochód z uszkodzonym kołem po stłuczce. Ninka mówi: „bu bum bach, koło fu be!”

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz