piątek, 2 września 2011

Dylematy przedszkolne

Przedszkole do którego chodziłyśmy na zajęcia adaptacyjne ma jedną superzaletę: jest anglojęzyczne, tzn. jedna z dwóch cioć mówi cały czas po angielsku i ma ładny akcent. Ninka po półtora-tygodniowych zajęciach adaptacyjnych powtarza ze zrozumieniem dwa angielskie słowa: bubble i bye-bye :) Ale poza tym jest typowym, tradycyjnym przedszkolem z wózkami dla lalek i misiami. W dodatku tak się złożyło, że wszystkie dzieci są w wieku ok. 2.5 roku, czyli średnio 8 miesięcy starsze od Ninki. A w tym wieku to ogromna różnica. I wygląda to tak, że Ninka, ponieważ jest bardzo samodzielna, zajmuje się głównie sobą i ciężko jest ją namówić do aktywności typu: robimy przyjęcie dla lalek… Chętnie włącza się do budowania klocków, ale tylko na chwilę i do zajęć plastycznych, które bardzo lubi. I wtedy z kolei często dłużej się na nich skupia niż inne dzieci, ale siedzi na uboczu. Natomiast w pozostałych przypadkach robi to, co akurat jej wpanie w ręce, czyli głównie skakanie na osiołku, wożenie lalek wózkami, próby z puzlami i innymi grami, których nie rozumie, a nie ma kto jej wytłumaczyć, bo panie są dwie, a dzieci sześcioro (czyli wcale nie tak dużo…). W zasadzie to problem nie polega na tym, że nie ma kto, ale że nie wiedzą po prostu jak się nią zająć: jak weźmie coś, czym się aktualnie nie zajmujemy, to łagodnie nakłaniają do oddania i zajęcia się zabawą w grupie. Fakt, że ona sprawy nie ułatwia, bo jako Poprzeczniaczek jest oporna i na sugestie np. podania rączki i zaprowadzenia gdzieś reaguje swoim typowym: „nie-e!”, połączonym z wyrywaniem ręki i energicznym wzruszeniem ramionka od danej rączki ;)

Przedszkole Montessori przenosi się w nasze okolice jak skończy budowę, czyli wg planu listopad-grudzień. Ale ta budowa jest jeszcze w powijakach jak na mój amatorsko-budowlany gust i mogą nie zdążyć… Mi tam się nie spieszy, ale jak to będzie marzec? A ja chciałam Ninkę posłać do przedszkola jak skończy 2 latka, czyli w listopadzie właśnie.

W naszym anglojęzycznym zajęcia adaptacyjne się skończyły i teraz jest opcja żeby poszła np. na godzinkę co drugi dzień. Ale jak ja ją zostawię, jak ona jest najbardziej uczepiona mnie ze wszystkich dzieci??? Jeszcze ostatniego dnia co chwilę szukała mamy wzrokiem, a wszyscy inni rodzice dzieciaki po prostu zostawili i było kilka marudzeń, ale nie dzikich wrzasków jak w przypadku mojego Wyjca Afrykańskiego jak ośmieliłam się pójść do łazienki… No i nie wiem co zrobić, bo z jednej strony chciałabym żeby skorzystała, szczególnie z tego angielskiego, póki przedszkole Montessori jeszcze tu nie ma. No i zakładając w ogóle że mi się spodoba, bo jeszcze tam nie byłam. Zostałam zaproszona na zebranie dla rodziców :) [strasznie dorośle to już brzmi] i mam się umówić na wizytę z Ninką. Zobaczymy, już nie mogę się doczekać!

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz