Przeczytałam opublikowaną tu książkę wydaną przez producenta zabawek Montessori firmę The Michael Olaf Company. Postanowiłam sobie wynotować ciekawe fragmenty:
Dwuletnia Julia wspięła się na ławkę przy pianinie i próbowała dosięgnąć popiersia Mozarta, które stało na pianinie. Zanim jednak go dotknęła spojrzała wyczekująco jakby na odpowiedź na swoją mamę. Kiedy mama powiedziała "Nie dotykaj" wtedy Julia zatrzymała rękę, nieco ją obniżyła i po chwili znów próbowała dotknąć Mozarta. Mama znów powiedziała jej "Nie" nieco głośniej. Córka znów zatrzymała się i spojrzała na mamę. Ta sytuacja powtórzyła się kilkakrotnie bez żadnego rozwiązania.
Przyglądając się tej rozmowie i zakłopotaniu obu stron zasugerowałem "Wydaję mi się, że Julia nie wie, co znaczy słowo 'Nie' i próbuję się dowiedzieć."
Mama uśmiechnęła się i powiedziała "Oczywiście." Potem podeszła do Julii i powiedziała łagodnie "Nie" i następnie podniosła Julię i przeniosła w inne miejsce, gdzie leżała sterta klocków do budowania. Obie były zadowolone z tego rozwiązania. W pierwszym przypadku dziecko być może myślało, że "Nie” znaczy "Ja czekam, patrzę i oczekuję, że w końcu podniesiesz ten posąg. Zaczynam być zła na ciebie."
W drugim przypadku informacja była przejrzysta. "Nie" znaczyło przestań robić to, co robisz i przejdź w inne miejsce w pokoju i zajmij się czymś innym (wyraźny i łagodny ton głosu mówił dziewczynce "Nie jestem na ciebie zła").
Dzieci do szóstego roku życia nie potrafią rozumować. Potrzebują klarownej demonstracji wraz ze słowami. To bardzo pomocne dla rodziców, jeśli są oni świadomi tego, że ich dziecko nie próbuje być niegrzeczne, ale jako normalne i inteligentne stworzenie próbuje dowiedzieć się jak powinno się zachowywać. Ono po prostu przeprowadza badania.
To ciekawe, aczkolwiek nieco naciągane jest założenie że dwuletnie dziecko nie zna słowa „nie”… ;)
***
Dziecko weszło na stół i powinno z niego zejść. Najgorszą reakcją jest powiedzenie "Zejdź stamtąd”, ponieważ dziecko poczuję się zawstydzone i będzie próbowało zachować twarz poprzez brak reakcji na nasze polecenie - nie zejdzie. Spróbujmy inaczej, dać mu wybór mówiąc: "Pomóc ci zejść czy dasz radę sam?".
Przyznam, że jak Ninka czegoś nie chce robić, a ja ją pytam, czy zrobi to sama czy mam jej pomóc, to w ogóle nie działa… Nie chce i koniec, wszystko jedno czy ja, czy ona, czy królik Bugs... Ale na wybór co będzie jadła i co chce włożyć reaguje dobrze, podoba jej się decydowanie :)
***
Ludzie, którzy we wczesnym dzieciństwie uczą się doceniać otaczające ich piękno potrafią z większą łatwością stworzyć piękny dom oraz piękny świat, kiedy już dorosną.
Ale czy to znaczy, że trzeba uczyć co jest brzydkie? Najpierw się powstrzymywałam przed opiniowaniem nt. różnych robali np., ale jak zaczęła chcieć całować muchy i zdechłe ćmy, to jej powiedziałam że to jest „fu-be”, korzystając z jej nomenklatury. Bo czy muchy, mimo że są stworzeniem boskim tak samo jak piękne gazele, są piękne?
***
Systematyczne ograniczanie ilości zabawek, które dziecko ma w swoim zasięgu oraz uporządkowanie zabawek w taki sposób, że dziecko wie gdzie zawsze leżą dane zabawki pomaga nauczyć dziecko odkładania zabawek na swoje miejsce.
Że porządek musi być, to jasne, ciekawe jest tylko uzasadnienie, bo wydawało mi się, że dziecko raczej bawi się tym, co akurat zauważyło, a nie myśli: „hmmm pobawiłbym się teraz puzlami, gdzie też było ich miejsce?” ;)
***
Prawie wszystko, co jest napisane i czytamy jest napisane małymi literami "b" zamiast "B" (…). Nauka nazw dużych liter od lat praktykowana sprawia niestety, że nauka czytania i pisania jest dla dzieci dużo trudniejsza. Najważniejsze jest podążanie za dzieckiem i jego zainteresowaniami tak, aby nauka była czymś naturalnym i przyjemnym.
Szkoda tylko, że wszystkie klocki literkowe i literki magnetyczne są właśnie wersalikami… Dobrze że my się uczymy też czytać Domanem J
***
Dla [małego] dziecka (…) nie ma różnicy pomiędzy wyobraźnią a kłamstwem. Czasem dziecko w wieku 5-7 lat zaczyna interesować się sprawiedliwością, moralnością, prawdą i dogłębnie odkrywa ich znaczenie.
Aaaa to wyjaśnia dlaczego moja mała kłamczuszka na pytanie: „zrobiłaś już kupkę?” kiedy nie ma ochoty wstać z nocnika, a pomieszczenie wypełniło się już przemożnym fetorem odpowiada niewinnie: „nie-e” albo dlaczego jak nie chce jej się sprzątać na pytanie: „gdzie jest klocek?”, łypiąc nań mówi: „ma?” ;)
***
Niezależnie od tego, jak bardzo próbujemy być perfekcyjnymi rodzicami musimy być dla siebie wyrozumiali, nie tracić czasu na życzenie "gdybym tylko wiedział/a", uczyć się śmiać, zbierać wszystko do kupy i zaczynać od początku.
Jakbym czytała o sobie… ;)
***
Kiedy skończyła się wasza cierpliwość i nic nie działa pamiętajcie, by traktować dziecko w taki sposób, w jaki sami chcielibyście być traktowani. Na przykład będąc na przyjęciu z przyjaciółmi czujesz się wyczerpana, zmęczona i głodna, tracisz kontrolę nad sobą i mówisz coś nieprzyjemnego swemu mężowi. Jak chciałabyś, żeby on zachował się w stosunku do ciebie?
Wolałabyś "Wyjdź stąd natychmiast!" czy "Powiedz lepiej, że jest ci przykro i opowiedz mi dokładnie, co masz na myśli" albo "Czy moglibyśmy porozmawiać chwilę na osobności?", a następnie "Coś musi cię niepokoić, że jesteś taka podenerwowana. Może pójdziemy do domu i odpoczniesz trochę?"
Niby jasne, ale takie przykłady są dobre żeby nauczyć nas stawiać się w sytuacji dziecka. A u mnie z tą cierpliwością z powodu smoczkowego niespania jest ostatnio krucho… :(
***
Nieprzerwane okresy koncentracji na zabawie lub pracy, które angażują jednocześnie ruchy ciała oraz dążą do jakiegoś
wyznaczonego przez umysł celu, zaspokajają dziecięce potrzeby porządku, ruchu, pracy, powtarzalności, doskonalenia,
koncentracji, dokładności, naśladownictwa, niezależności i samokontroli. Całkiem nieźle, jak na jedną czynność!
A dziś przyszła do mnie książka Mai Pitamic "Naucz mnie samodzielności" :))) Już nie mogę się doczekać!
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz