środa, 14 września 2011

ZOO

W niedzielę, korzystając z prawdopodobnie ostatniej słonecznej niedzieli z temperaturą powyżej 25 stopni w tym roku (oby nie!), pojechaliśmy po południu do ZOO. Ninka jeszcze tam nie była, bo jakoś nigdy nie było czasu, zawsze było coś fajniejszego, a w dodatku rodzice się bali legendarnych kolejek do kasy. Pojechaliśmy po spaniu, o 16, więc w kolejce było 0 osób :)

Ninka okazała się bardzo dzielna, wytrwała i grzeczna: chodziliśmy ponad 3 godziny i mała cały czas na nogach, oprócz krótkich chwil, kiedy stawialiśmy/sadzaliśmy ją na ogrodzeniu, żeby mogła popatrzeć na zwierzęta. A długo takie unieruchomienie w przypadku naszego dziecka nie zdaje egzaminu, za wyjątkiem obserwacji wydry, która a. była bardzo blisko, b. okazała się interesująca, bo ciągle się ruszała, machała wąsami, myła pupę, wygryzała sobie brudy z futra na brzuchu, wreszcie pływała stylem wężowym co było również atrakcyjne, c. niedawno Misia oglądała z babcią film o wydrach i też jej się podobał, jak się potem okazało.

Jak jechaliśmy, Ninka już była zadowolona i pytała jakie zwierzątka będą. Więc mówiliśmy że słonie, żyrafy (akurat ta poszła spać, zanim do niej dotarliśmy) itd., a Ninka pytała czy będą jej ulubione: „Io io? Baa? Ci ci? Ama?” (tłumaczenie tu). Kiedy dotarliśmy do żubrów i mama pokazała dziecku jak jedzą siano, Ninka zaczęła się domagać też: „Niania? Taa? Taa?”. A jak pojawiliśmy się przy kangurach, powiedziałam Nince że będzie z nimi skakała, a one akurat poskakały w drugą stronę :( I Ninusia koniecznie chciała przejść przez ogrodzenie, żeby za nimi pokicać… ;) A w sali wolnych lotów mogliśmy poobserwować ptaszyska z naprawdę bardzo bliska i Nince się podobało to doświadczenie.

Oczywiście mamusia poczuła się zobligowana do poczynienia dziecku prezentacji ze zwierzątkami oglądanymi  w ZOO. Spodobało się, kazała sobie dwa razy pokazać. Muszę zrobić wersję rozszerzoną z wyświetlaniem się nazwy i mówieniem jednego faktu o danym zwierzęciu podczas wyświetlania się jego foty. Sporo pomysłów na prezentacje można zerżnąć z samego ZOO: porobiłam sobie zdjęcia ciekawych plansz i będę nad nimi pracować. W wolnej chwili. Jeśli taka mnie najdzie kiedyś…

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz